O tym jak restauracja może zawieść w trakcie organizowania rodzinnej uroczystości

O tym jak restauracja może zawieść w trakcie organizowania rodzinnej uroczystości
by

To było wczoraj …  Byłam pewna, że wszystko dopięte jest na ostatni guzik. Telefon od szefa z potwierdzeniem imprezy rodzinnej kilka dni przed jej rozpoczęciem zwiastował, że wszystko będzie idealnie, tak jak zaplanowaliśmy. Niestety na miejscu okazało się, że wszystko jest nie tak, jak miało być. 

Przyjęcie po chrzcie Lenki było skromne. Zaprosiliśmy tylko najbliższych. Trzynaście osób w tym dwójka małych dzieci. Nie sądziliśmy, że ogarnięcie przez restaurację i jej załogę tak małej imprezy będzie takim wyzwaniem.

W restauracji mieliśmy pojawić się o godzinie 15. Na stołach miały stać dzbanki z wodą i sokami, przystawki, które sam szef restauracji nam zaproponował. Faszerowane gruszki, malutkie kanapeczki, taca z serami, taca z wędlinami itp. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że stół jest PUSTY, a kelnerka zaczyna pytać gości co chcieliby do picia. Po szybkim upomnieniu jej, że przecież na stole miały stać gotowe dzbanki  z napojami, spojrzała na nas z wielkim zaskoczeniem i poleciała szykować coś do kuchni. Nie wspomnę o tym, że nasi goście 1,5 h spędzili w samochodzie, żeby dojechać na chrzest i jedyną rzeczą, o której wszyscy marzyli po wyjściu z kościoła, było napicie się zimnej wody z cytryną, której oczywiście NIE BYŁO, a przygotowanie przez obsługę dzbanków, zajęło około 15 minut. Mamy, które mają małe dzieci już mogą sobie wyobrazić, jak dwóch maluchów przez te 15 minut co 30 sekund pytało kiedy będzie woda, bo jest gorąco i bardzo chce im się pić.

Przez te całe zamieszenie z napojami, po chwili dopiero zorientowałam się, że nie ma przystawek , a na menu, które wcześniej przygotowaliśmy dla rodziny, brakuje jednej pozycji dania głównego dla dzieci – naleśników z brzoskwiniami i serkiem waniliowym, które były specjalnie dla nich wybrane.

W końcu kelnerka wykonała telefon do szefa i tak naprawdę nic ciekawego nie dowiedzieliśmy się oprócz tego, że naleśniczków nie będzie, a zimnej płyty nie przygotowali, ponieważ zapomnieli i mogą podać ewentualnie wędliny i ser ale dopiero po deserze. Bo na resztę potraw nie mieli produktów.  No ręce mi opadły normalnie! Szlag mnie trafił! Co to miało być?! Specjalnie wybraliśmy na stół przekąski, żeby goście nie musieli czekać  na główne posiłki przy pustych talerzach.

Kiedy w końcu zebrali zamówienia na pierwsze danie i zabrali się za roznoszenie zupy dla 13 osób, po prostu pomnieli jednego gościa. Gdybyśmy się nie dopomnieli, do dzisiaj nie dostałby swojego kremu z pomidorów.

Do dania głównego nie mam zastrzeżenie. Do wyboru były trzy potrawy i wszystko wyglądało tak, jak się umawialiśmy, Oprócz dania głównego dla dzieci, gdzie w ogóle dzieci nie miały wyboru i musiały zjeść to, co akurat było, a obiecane naleśniki musiałam im przygotować na śniadanie.

Mimo tylu utrudnień w końcu udało nam się wszystkim rozluźnić. Kiedy nadeszła pora deseru jakie było moje zdziwienie, kiedy deser podany w dniu imprezy rodzinnej odbiegał wyglądem od tego, co degustowaliśmy przed zarezerwowaniem miejsca na imprezę. Babeczka czekoladowa z płynną czekoladą w środku była podana w filiżance, obok były lody TRUSKAWKOWE, a w karacie restauracji i deserze, który próbowaliśmy były lody waniliowe. Zdjęcie deseru z degustacji znajdziecie na moim instagramie.  Gdyby mi wcześniej podali taki deser, w życiu nie zamówiłabym go dla 13 osób. Miał być wielki efekt wow z wypływająca płynną czekoladą na talerz, a była „kupa” w filiżance, a obok na talerzu malutka gałka lodów truskawkowych i niewielka ilość bitej śmietany.

Mało tego! Myśleliśmy, że posiedzimy do 19-20, a my nie mieliśmy co gościom podać do jedzenia 😀  O godzinie 17:30 byliśmy po zupie, daniu głównym i deserze. U nas na takich imprezach nigdy nie podaje się alkoholu. Ze względu na całą sytuację, przełamałam się i zaproponowałam gościom po kieliszku wina czy szklance piwa, żebyśmy mogli jeszcze trochę porozmawiać nie patrząc na pusty stół, na którym nie było zamówionej, zimnej płyty. Kiedy okazało się, że 8 osób chętnie wypije po małym, zimnym piwku, Rafał poszedł złożyć zamówienie. Kelner przyjął je i nie poinformował nas o tym, że nie zostanie zrealizowane. Po kilkunastu minutach, Rafał wybrał się do kelnerki, która oznajmiła mu, że nie mają butelkowego piwa akurat w tym momencie, a zanim otworzą beczkę, to nie wiedza ile to będzie trwało.

Byłam bardzo zdenerwowana całą sytuacją! Poszliśmy uregulować rachunek. Jedyne przepraszam jakie usłyszeliśmy, było przez telefon od szefa, który zaproponował nam jakiś marny bon na obiad u nich. Kto powiedział, że po tym co wczoraj zrobili, zamierzam jeszcze kiedykolwiek coś u nich zjeść?  Wiem jedno, nigdy więcej nie zrobię tam żadnej imprezy rodzinnej mimo tego, że lokal bardzo mi się podoba.

Na pewno zastanawiacie się co to była za restauracja. Nie będę tego ukrywała ===> Vanilla Cafe stracili w moich oczach.

Jak Wy czułybyście się, gdyby Was spotkała taka sytuacja, a może u Was w trakcie organizowania imprezy rodzinnej w restauracji, również spotkały Was jakieś nieprzyjemności? Koniecznie dajcie znać.

Pozdrawiam,

Dominika

Share

Comments

  1. Napiszę krótko, to co Was spotkało, jak zostaliście potraktowani to jest jakaś paranoja. Jak się zachowała załoga w tamtym momencie to na prawdę szok. Powinni zasuwać i ratować całą sytuację. Nie wiem ile płaciliście za imprezę, ale na pewno nie było to warte tej ceny, a nawet połowy.
    Mam nadzieję że nie daliście się i utargowaliście jeszcze mniejszą cenę.

    • Powinni ale okazało się, że nawet nie mają produktów, żeby to ratować 😀 Co mi po chlebie, maśle i wędlinach, jak ja chciałam spróbować faszerowanych gruszek, a naleśniki były obiecane dzieciakom, że będą w karcie dań dla nich 😀

      Cena za obiad nie należy u nich do najniższej. W ogóle nie sądziliśmy, że restauracja, która na stronie chwali się organizowaniem imprez na 150 osób, polegnie przy 13.

  2. Jestem w szoku że współcześnie jeszcze jest to możliwe ! Zero szacunku dla klienta. Brak profesjonalizmu że strony szefa… Dziwne że w ogóle funkcjonuje ten lokal.

    Chrzest naszej Emilki był spory bo na 60osób. Przyjęcie zrobiliśmy w remizie(mieszkamy na wsi) chociaż mamy lokale w okolicy postawiliśmy na prostotę ☺ goście bawili się do północy, jedzenie pyszne I bardzo miła obsługa.

  3. Współczuję. Nawet szkoda słów na to co Wam się przytrafiło. Ja w zeszłym roku byłam na weselu gdzie sala podobno jest na ok 130 osób a nas było ok 95 osób i nie było gdzie tańczyć, nawet kółka wokół Pary Młodej nie było możliwości jak zrobić. Lokale zanim będą oferować się na imprezy to powinny rozpatrzeć czy dają radę cokolwiek zrobić.

    Ja chrzest mojej Laury robiłam w domu. Było nas 19 a to tylko najbliższa rodzina rodzice dziadkowie i rodzeństwo. Braliśmy pod uwagę lokal, ale po przeliczeniu wyszło taniej w domu. Zamówiliśmy catering także też nie miałam roboty, jedynie teściowa i mama upiekły nam ciasto.

  4. Nossaesposa Says: Lipiec 24, 2016 at 2:52 pm

    Współczuje serdecznie ja Również przeszlam podobną sytuacje stresowa na chrzcinach córki pod Wieluniem, a menager zrzucił wszystko na kelnerki ????

    • Ooo :) Bardzo blisko rodzinnych stron mojego narzeczonego. :)

    • Można wiedzieć gdzie pod Wieluniem spotkała Panią taka sytuacja? Mieszkam w okolicach Wielunia i chętnie się dowiem :)

      Współczuję zaistniałej sytuacji. To nie do pomyślenia, że takie rzeczy zdarzają sie pomimo wcześniejszych ustaleń z szefem.
      Na chrzcinach mojej córki w lokalu wszystko przebiegło pomyślnie, niestety ona sama po imprezie przeziębiła się troche i następnego dnia mieliśmy wizytę u lekarza.

  5. Hound_Dog Says: Lipiec 24, 2016 at 5:40 pm

    Szczerze mówiąc, po tym co przeczytałem, na Twoim miejscu w ogóle bym nie zapłacił za takie coś, a do szefa przez telefon (jak już oddzwonił), powiedziałbym, ze albo pojawi się tutaj w 15 minut, albo szybciej będzie Sanepid oraz Policja, ponieważ zostałem oszukany. Nie wyjąłbym z portfela złamanego grosza, by uregulować rachunek. Ludzie, nie dajcie sobą tak pomiatać więcej. Współczuję sytuacji, a na przyszłość życzę więcej hardości i nie odpuszczania takim pajacom. Moja znajoma organizowała tam swoim Rodzicom ślub – nie zawiedli co prawda pod względem jedzenia, ale obsługa – dno i pełno mułu. Polecam także spisywać, nawet ręcznie, umowy, które podpisują obie strony. Wtedy masz podkładkę, że restauracja, czy jakakolwiek inna instytucja, nie wywiązała się z tego, co zostało spisane. Pozdrawiam

    • Mieliśmy na papierze wszystkie dania, przystawki, które miały pojawić się na stole :)

      Gdyby nie to, że to chrzest mojej córki, wybuchłaby tam wielka wojna. Małe dzieci i starsi dziadkowie byli tymi osobami, których najbardziej nam było szkoda i nie chcieliśmy, żeby uczestniczyli w tej awanturze, dlatego postanowiłam ten temat poruszyć na forum.

      Teraz mam nadzieję, że zobaczą, co zrobili i nigdy w przyszłości nikogo tak nie potratują w końcu internet ma wielki zasięg, a takie zachowanie nie zostanie zapomniane przez nikogo.

      • Zawsze, można starać się o zwrot kosztów z powodu oczywistego niedotrzymania warunków umowy. Współczuje stresu w takim dniu. Osobiście pracuje w restauracji na pomorzu i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji a tym bardziej takiego podejścia do klienta ze strony szefa.

    • Popieram!

    • Zawiedziona Says: Lipiec 25, 2016 at 8:29 am

      Jestem takiego samego zdania. Zostaliscie wyrolowani bez mrugniecia okiem.
      Godc zarobil na was najmniejszym kosztem…
      Tez mialam nie mila sytuacje, kiedy podczas mojego przyjecia weselnego, obsluga okazala sie nie mila i leniwa, a kelnerzy schowali alkohol ktory przywieziony byl osobno, twierdzac, ze goscie wszystko wypili! Po interwencji mojego meza i taty skrzynki sie znalazly, ale na kawe po calym zajsciu trzeba bylo czekac nawet pol godziny bo kelnerzy mieli focha i siedzieli na kuchni.
      Do tego mielismy umowiony splyw lodka po rzece wsrod pochodni, a rzeka nawet nie byla przygotowana, wiec to jak nie trudno sie domyslic, nie zostalo zrealizowane.
      Mielismy rowniez umowione, ze zabieramy reszte jedzenia, to dostalismy ciasto wrzucone do szarego pudla i do tego dodana byla wedlina odgrodzona sreberkiem, gdybyscie widzieli moja twarz kiedy to rozpakowalam.
      Malo tego, poniewaz mieszkam w gorach i podczas roznych niedzielnych wypraw lubimy z mezem zatrzymac sie na male co nie co. W jedna z niedziel zatrzymalismy sie w knajpie u brata wlasciciela, zamowilam duszona marchewke do drugiego dania. Jednak podali mi zepsuta, byla kwasna.
      Postanowilam, ze bede rozmawiala z wlascicielem, u ktorego mialam wesele i powiem mu, zeby byli bardziej uwazni, a on na to, zebym nie oczerniala ich restauracji bo napewno wszystko bylo smaczne. Rece mi opadly.
      Mialam w planach organizowac tam rocznicowy obiad dla najblizszych i swietowac a tak, moja noga juz od 7 lat tam wiecej nie postala i nie planuje tego zmienic, ani w jednej ani w drugiej restauracji.
      Tipsi rozumiem, ze zaplaciliscie, my tez to zrobilismy, ja chcialam zrobic awanture ale moj maz, chcial abym dobrze wspominala nasze wesele i dala sobie spokoj bo juz niczego nie da sie cofnac.
      Takie rzeczy powinny byc naglasniane, nie dbaja o klienta to nie, niech sobie siedza w pustych lokalach!

  6. Ja bym nie zaplacila.

  7. A ja mialem tam imprezę firmową na około 60 osób i co zrobiła vanilka podali nam zimne jedzenie mięsko bylo tak twarde ze nożem byl problem przeciąć. Obsluga chodzila jak dzieci we mgle nie majac pojecia o tym czym jest obsluga gości

    • Daj spokój! Masakra jakaś. Teraz zablokowali możliwość dodawanaia recenzji u siebie na stronie, a słowa przepraszam nadal nie ma.

  8. U nas nie podano ciast! Goście dostali kawe a ciast nie było mimo, że zamawiając salę rozmawiałam z szefową i chwaliła jakich to cudownych mają cukierników… Całe szczęście torta zamawialam na własną rękę ion uratował sytuacje. Po chrzcie szefowa nawet nie raczyła wyjść przeprosić za ta sytuację

  9. Ja zdecydowanie nie zapłaciłabym za to co Cie spotkało.przy chrzcinach naszej coreczki bylo 25 osob.nie byla to droga restauracja ale cale menu wybieralismy kilka tygodni przed i nie moge mowic bo to co zamowilismy bylo podane poza tym ze byly to o polowe mniejsze ilosci niz zamawialismy. Dla niektorych goaci brakowalo kotletow, i frytek. Poza tym w przystawkach brakowalo jednego dania(tych malutkich kanapeczek). Oba przypadki zglosilam odrazu do kierownika sali ktory powiedzial mi ze niestety kucharz przy zamowieniu popelnil blad i nie bral pod uwage dzieci i pominal jeszcze dwie osoby. Pod koniec imprwzy bezalkoholowej kierownik sali wreczyl mi upominek dla coreczki:) oraz odjal 10% z naszego rachunku.przy rezerwacji terminu wreczyl nam umowe w ktorej bylo jasno okreslone ze w przypadku niedopatrzen z ich strony mam prawo do rekalkulacji rachunku. A tobie ogromnie wspolczuje bo to musialo byc paskudne.

  10. W pełni rozumiem twoje rozczarowanie. Mnie to spotkało rok temu, na własnym przyjęciu weselnym. Zamówiliśmy salę w prestiżowym zamku, ze względu na małą liczbę gości, bo chcieliśmy kameralnie, musieliśmy zapłacić za wynajem sali. A była przepiękna, aż dech zapieralo. Menu wzięliśmy z najwyższej półki, łącznie z zimnym bufetem, deserami, szampanami itp.. No postawiliśmy na full service, łącznie z pokojami, salą zabaw dla dzieci, opiekunką i basenem na drugi dzień. Wróciliśmy z kościoła o 16…. Do 19.30 czekaliśmy na obiad. A goście po podróży, nie jedli od rana. Potem posypały się wszystkie potrawy jak z rękawa, za dużo, stoły pekaly bo wszystko się nagromadzilo na raz.
    Ale zamek nam wynagrodził w postaci darmowego alkoholu, dodatkowych deserów, nie policzyli basenu dla gości, do tego dostaliśmy voucher na romantyczny weekend w zamku, piękna komnata, wyżywienie, spa i romantyczna kolacja. Skorzystaliśmy wiosną.
    I co zrobili? Olali romantyczną kolację na umówiony dzień.
    Czekaliśmy na zamówienie, odstawieni, wystrojeni i dostaliśmy drinki tylko… Zorientowali się na drugi dzień i postanowili zrobić niespodziankę z kolacją, gdy my byliśmy na sportowo, a do nas dojechały dzieci. To mieliśmy romantyczną kolację, ale chociaż dzieci też dostały swoje zamówienie w ramach prezentu…..
    Teraz się śmieję z tego, ale wówczas myślałam że ich rozniose

  11. To karygodne! Sama pracowałam wiele lat w restauracjach- jednej lepszej i jednej mniej dystyngowanej, ale nawet w tej „gorszej” przyjęcia były urządzone perfekcyjnie. Komunie czy chrzty już od 6 rano szykowalismy, nieważne na ile osób.

  12. Moim zdanie nie powinnas im za nic płacić , ponieważ zamówienie które zostało złożone nie zostało zrealizowane. Powalcz o zwrot kosztów , ewentualnie wystosuj go nich Pismo , powiedz ze naglosnisz to w prasie i telewizji. To jest oszustwo i nie powinno im to ujsc na sucho .

  13. Ewelina-O Says: Lipiec 25, 2016 at 10:48 am

    Współczuję! W taki dzień człowiek ma nadzieję, że nie musi się już niczym oprócz uroczystości przejmować. A tu taki klops.
    Mieszkam w Belgii. Ale że względu na to, że całą rodzinę z mężem mamy w Polsce, w Gdańsku, zdecydowaliśmy się na chrzest w naszym rodzinnym mieście. W wyborze restauracji pomogła moja mama. Poprostu była już w tej restauracji na jakiejś okolicznościowej kolacji. To był strzał w dziesiątkę! Restauracja Portland w Gdańsku. Polecam!Jedzonko-pychota, wystrój-coś pięknego, pamiątką dla każdego gościa ( mały gipsowy aniołek z pamiątkowym wierszykiem, podziękowaniami od rodziców i maleństwa).

  14. Na samym wstępie przeprosiłabym gości i zmienilibyśmy lokal. Na pewno nie zapłaciłabym nic za niedotrzymanie ustaleń.

  15. Absolutnie bym nie zapłaciła!!!!!!

  16. masakra. Zgadzam się z poprzednimi komentarzami-trzeba było się kłócić i nie płacić. Teraz już pewnie musztarda po obiedzie…nie przeproszą, kasy nie oddadzą bo co im zrobisz…za kilka dni wszystko ucichnie a niewygodne komentarze z fb można usunąć. Klientów na codzień pewnie im nie ubędzie, z resztą z tego co piszesz na codzień im praca wychodzi bo na degustacji było ok. Jestem tylko zdziwiona, że na 1,5h podróż + kościół matki małych dzieci nie wzięły im nic do picia jak piszesz że dzieci się musiały dopraszać. Wiem że oczekiwali picia w restauracji ale przy dziecku nie mieć butelki wody w samochodzie? Wiem że nie o tym jest wpis ale mną to mocno wstrząsnęło :)

    • już usuneli niewygodne opinie :)
      Anja dzieci miały wodę ale chyba łatwo sobie wyobrazić jak w taki upał butelka szybko gotuje się w samochodzie dlatego było powiedziane, że w restauracji napiją się zimnej wody, pysznej i orzeźwiającej. Dziadkowie nie mieli ze sobą wody bo do kościoła nie będą jej dźwigali. )

  17. Nie mogę uwierzyć w to co czytam??? To jest żenada.
    Ja mieszkam w małym miasteczku w Bułgarii i tutaj takie zachowanie i obsługa w restauracjach jest na porządku dziennym. Już nawet nauczyłam się z tego śmiać :-) Ale w Polsce, w takim mieście jak Opole??? Niedopuszczalne!!!

  18. Powiem szczerze ze pracuje przy tego typu imprezach i w ciagu 4 lat robienia imprez co tydzien zdarzyla sie jedna wpadka przez to ze Pani menager napisala kucharzowi 18 osob zamiast 28 aczkolwiek gdy goscie weszli i okazalo sie ze jest wiecej osob do obiadu to kucharze sie spieli i doszykowali jedzenia a caly obiad opoznil sie o 20 min.. i pani menager zjechala z ceny do minimum ktore pokrywalo koszty zakupu jedzenia itp. To co was spotkalo to naprawde wielki szok i nie spodziewalabym sie ze obsluga moze sie tak zachowac

  19. Dziękuję kochana Tipsi za ostrzeżenie. Chciałam tam zrobić wymarzoną, IDEALNĄ 18-tkę.

    • Nie ma za co! :) Szkoda Twoich nerwów. Jeżeli chcesz, prześle Ci zdjęcia deseru z dnia imprezy i tego, który miał być :) Będziesz w szoku.

  20. Poważnie ? Dla mnie to zenada! Jestem kelnerka w bardzo dużej restauracji i przy takich imprezach niema mowy o pomylkach. Wszystko powinno być przygotowane 15 minut przed planowanym przybyciem gości! Współczuję ci naprawdę! Kilka osób spieprzylo tak ważny dla was dzień! Osobiście nie zapłaciła bym rachunku ! Po prostu wyszłabym mówiąc że jeśli oni zapomnieli tego czy tamtego ja zapomniałam portfela ! Pozdrawiam

  21. To jeszcze nic, ja w zeszłym roku organizowałam łączoną imprezę – Panowie i Panie po induywidualnie zorganizowanym dniu w podgrupach – mieli zjesc ciepłą kolację w jednym z lokali na Slasku. Właścicielka miała dać nam wyłączność sali, pakietu, szafy grającej itd. Wszystko bylo ustalone, zaliczka dosc wysoka zapłacona menu ustalone – w dniu kiedy tam przyjechaliśmy okazało się ze jest na tej samej sali jeszcze inna impreza, mocno zakrapiana, a właścicielka powiedziała jedynie: ” To my się kochaniutka w ogole nie zrozumiałyśmy”… Sobota wieczór – nie znajde innego lokalu na 35osob. Pod koniec imprezy doszło do rękoczynów między dwoma imprezami a właściciele nie chcieli nawet wezwac policji czy ochrony. Na sam koniec Mąż właścicielki powiedział ze jesli nie zaplacimy reszty za impreze to wzywa policję – i gdyby nie to że nie chciałam wszsytkim psuc imprezy – jakkolwiek ona nie wygladala – podałabym ich do sądu.
    Brrrr.

    • Masakra!
      Ja nie chciałam zapamiętać pierwszej, rodzinnej imprezy mojej córki wyłacnzie negatywie, dlatego w pewnym momencie odpuściłam i już tam w ogóle nie chodziłam. Starałam się zagadywać gości, a partner przejął inicjatywę i na prośbę starszych osób z grona, nie robiliśmy wielkiego dymu. Ale zrobiliśmy teraz i mam nadzieję, że to ich zniszczy,

  22. Naprawde, to co Cię spotkało jest karygodne. Znając mojego jeszcze chłopaka, po protu nie zapłacilibyśmy, bo większość odbiegała od umowy (tu druga rzecz- pewnie miałby wszystko na umowie, co ma być dokładnie podane, czasami sie to przydaje, a czasami uwazam ze jest to przesada- taki charakter prawnika). Mam nadzieje, ze nie zniszczylo to calkowicie waszego swietowania i zycze Wam by nigdy sytuacja sie nie powtorzyla.

  23. Jeśli uregulowaliście 100% rachunku, to jestem szczerze zaskoczona i uważam, że 50% byłoby maksimum ktore ja bym się zgodziła zapłacić. Oni się nie wywiązali z umowy, więc dlaczego wy byście mieli… Już nie mówiąc o tym, że i tak żadna zniżka nie zrekompensuje Wam tak ważnej uroczystości, która została zepsuta.

  24. przykra sytuacja, bo nie da się tego przeżyć na nowo. cokolwiek by zrobili nie wynagrodzą Wam czasu…bardzo szkoda

  25. Ja bym poprostu nie zaplacila!!! Poniewaz nie wyeiazali sie z umowy.i tyle w temacie.moze by sie szef zainteresowal

  26. tripadvisor i komentarz w dwoch jezykach.

  27. Dziwię się,że zapłaciłas…

  28. Moze to marne pocieszenie, ale wlasnie jestem po chrzcinach bratankach mojego chlopaka. Wiem jak wygladalo zamowienie, wiec rowniez moge powiedziec, ze bylismy lekko zawiedzeni. Zaczynajac od tego, ze w restauracji zepsula sie klimatyzacja i bylo mega goraco – po jakis 15min od przyjscia kelner zaczal rozkladac po malej butelce napoju dla kazdego.I okazalo sie, ze miejsc bylo za malo, musieli dokladac stolik, zeby dzieci nie musialy jesc na kolanach u rodzicow. Mimo, ze obiad byl zamowiony konkretny, kelner zaczal chodzic i pytac co z menu glownego zamawiamy. Jedzenie akurat bylo bardzo smaczne, i ciasto i danie glowne. szkoda tylko, ze dania dla dzieci zaczeli rozkladac dopiero po rozdaniu dan dla gosci. Moj maly glodomor zdazyl zjesc pol mojego obiadu nim przyszedl jego talerz. Niby fajnie, bo wracalismy do domu i juz nie trzeba przejmowac sie sterta naczyn, niedojedzonymi potrawami, ale skoro czlowiek umawia sie na konkrety za ktore placi, chcialby to otrzymac…
    I uwazaj zebys nie miala problemow za ujawnienie nazwy restauracji.
    Pozdrawiam 😉

  29. Ja bym nie zapłaciła, poczekałabym na ruch „szefa” i spławiła go jakąś prawniczą gadką. W internecie jest wszystko o prawach konsumenta i to na Twoją korzyść :) Pewnie by się przestraszył bo to oszustwo co zrobił. Uczciwość to podstawa szkoda, że niektórych trzeba tego uczyć.

  30. My mojej córci robiliśmy chrzciny 31.07, w mieszkaniu i było około 20 osób razem z dziećmi i wszystko było ok.
    Ja na twoim miejscu nie płaciła bym za taką obsługę i zmarnowany czas i oczywiście za nerwy.
    Poza tym jeśli mamy możliwości róbmy takie przyjęcia w domach u siebie lub u rodziny, plus tego jest taki ze dzieci lepiej się bawią mogą biegać po podwórku lub posiedzieć w innym pokoju, u nas było 7 dzieci od 0.5 do 12 lat i wszyscy dobrze się bawili :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *